W idealnym świecie książki oznaczone byłyby liczbą, a liczbą tą byłby sugerowany wiek czytelnika. Niektóre bowiem doświadczenia człowiecze zrozumieć można tylko wtedy, gdy patrzy się na świat z innej perspektywy. Zgodzimy się przecież, że perspektywa trzydziestolatka będzie znacznie odbiegać od perspektywy pięćdziesięciolatka, nie mówiąc o perspektywie siedemdziesięciolatka czy osiemdziesięciolatka. Mielibyśmy więc w księgarniach kategorie 20+, 30+, 40+, 50+, 60+, 70+ i 80+. Nie znaczy to, że młodsi nie mogliby czytać książek przeznaczonych dla starszych, wiedzieliby jednak, że czytają na własne ryzyko, że mogą nic z takiej lektury nie wynieść. Rzecz jasna, to tylko eksperyment myślowy. Lubię takie wycieczki umysłu, lubię zejść z utartych szlaków i spojrzeć na rzeczywistość pod innym kątem. Przecież świat mógłby być inny niż ten nam znany, gdyby w przeszłości sprawy potoczyły się nieco odmiennie.

Dodaj komentarz