200. Najlepsze czasy dla czytelników

200. Najlepsze czasy dla czytelników

Niniejsze zapiski to jedno z moich pisarskich postanowień, bowiem od dawna podświadomie pragnąłem zapanować nad chaosem wrażeń wywołanych kolejnymi lekturami. To także forma testu, czy jestem w stanie utrzymać regularność, czy moje teksty będą rezonować wśród czytelników, czy znajdę tematy, które mógłbym eksplorować bez końca. Jak na razie wszystkie trzy warunki wydają się bliskie spełnienia: ten tekst oznaczony jest na blogu numerem 200., publikuję teksty codziennie już od 23. stycznia, niektórzy z Was czytają moje teksty regularnie, za co ogromnie dziękuję, a tematów przybywa w ekspresowym tempie: stare notatniki wreszcie znalazły użytek, pozakreślane stronice w dawno nie czytanych książkach domagają się ponownej lektury, a okładki nowych tytułów zapraszają do uchylenia rąbka tajemnicy.  Przekornie rzekłbym: jeszcze nigdy nie było tylu książek do przeczytania, to najlepsze czasy dla czytelników, to okazja jedyna i niepowtarzalna – usiąść z książką w ręku i oddać się choć na chwilę władaniu słów, które mówią więcej niż się wydaje, których właściwy sens i prawdziwa uroda ujawniają się niekiedy po wielu latach.

Pozwolę sobie zacytować ponownie motto, które stało się osnową zamieszczanych tu rozmyślań. To słowa Jerzego Pilcha z tomiku “Bezpowrotnie utracona leworęczność”:

Książek nie czyta się po to, aby je pamiętać. Książki czyta się po to, aby je zapominać, zapomina się je zaś po to, by móc znów je czytać.”

Jeszcze raz dziękuję tym wszystkim, którzy choć jeden raz tu zawitali. Mam nadzieję, że będziecie nadal pielęgnować swoją miłość do literatury, a ja Wam będę w tym towarzyszył. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *