Przedmowy to osobny gatunek literacki. Pisarz zazwyczaj tłumaczy się tam z przyjętej metody czy metodologii, lub inny pisarz wyjaśnia, czym niniejsza książka jest, a czym nie, lub tłumacz zdradza tajniki rzemiosła i przy okazji szkicuje portret autora. Władysława Tatarkiewicza, wyjaśniającego nam tło historyczne i literaturoznawcze we wstępie do traktatu “O szczęściu”, zaliczymy do tej pierwszej kategorii.
“Traktatów o szczęściu jest wiele”, zaczyna i zaraz dodaje, że “w rozległej literaturze o szczęściu z tych paru tysięcy lat nie ma naprawdę książki, która by objęła całokształt jego zagadnień i zestawiła ich rozwiązania. Pełna książka o szczęściu nigdy nie była jeszcze ogłoszona, rzecz prawie nie do wiary wobec tego, że istnieje tyle książek o sprawach mniej dla ludzi doniosłych.”
Zastanawiam się, ile u Tatarkiewicza megalomanii, ile wyrachowania, a ile wiary w misyjność jego tekstów. Czy autor ma prawo zachwalać swoje dzieło jako najlepsze, co powstało w danej dziedzinie? A może faktycznie nikt przed nim nie napisał tak dogłębnej i doskonałej merytorycznie książki w tematyce szczęścia? Notabene, kto ma niby decydować, który temat jest bardziej lub mniej doniosły dla przeciętnego czytelnika? Pytań więcej niż odpowiedzi, dodam jeszcze jedno na deser: ile tego typu książek powstało po roku 1979, kiedy to “O szczęściu” Tatarkiewicza miało premierę, i czy mnogość tego typu pozycji pomogła komukolwiek w osiągnięciu szczęścia, czy to tylko takie literackie wprawki, encyklopedyczne peregrynacje, leksykalne prężenie muskułów?
Źródło cytatu: O szczęściu, Władysław Tatarkiewicz, PWN, 1979 (wydanie siódme), data pierwszego wydania – 1962

Dodaj komentarz