134. Refleksje festiwalowe

134. Refleksje festiwalowe

Festiwal literacki to także miejsce, gdzie człowiek może dowiedzieć się zaskakujących, a frapujących zarazem rzeczy. Niby kwestie oczywiste, ale dopiero gdy usłyszy się o nich od osób z branży, zyskują dodatkowy wymiar, i jeszcze mocniej wybrzmiewają:

  • wydawcy niekiedy mają przekonanie, że istnieje temat z wielkim potencjałem i zaczynają poszukiwania autora, który mógłby sprostać temu wyzwaniu, jednak jak pokazuje życie, nie jest to takie proste, skutkiem czego temat przez wiele lat leży odłogiem,
  • błędy językowe, które w powszechnym mniemaniu są błędami, wcale nimi nie są, bowiem albo istnieje więcej akceptowalnych językowo wersji, albo regionalizmy są piętnowane i traktowane jako nieakceptowalne, albo po prostu nie wiemy, że wersja niegdyś poprawna została arbitralnie uznana za wadliwą,
  • niektórzy pisarze tak mocno dbają o wiarygodność swoich fabuł, że są w stanie sprawdzić, o której, zgodnie z ówczesnym rozkładem jazdy, odjeżdżał pociąg z danej stacji kilkadziesiąt lat temu,
  • niektóre trendy literackie są tak efemeryczne, że jeśli pisarz przeciągnie zbyt długo pisanie swojej książki i odda ją wydawcy grubo po terminie, może się okazać, że poruszany przez pisarza temat stracił na popularności i w zasadzie już nie opłaca się jego książki wydawać,
  • nowe, współczesne tłumaczenia klasyków – choćby w ostatnich latach Joyce’a, Faulknera, Prousta czy Hemingwaya – sprawiają, że wielu czytelników styka się z nimi po raz pierwszy; gdyby nie te tłumaczenia, być może nigdy by nie sięgnęli po tego typu literaturę,
  • okazuje się, że o Śląsku w zasadzie nie piszą autorzy spoza Śląska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *