477. Za ósmym razem

477. Za ósmym razem

Z czytaniem nowej książki jest jak ze słuchaniem nowego utworu, bywa, że coś nam się spodoba za pierwszym razem, ale prawdziwe objawienia pojawiają się za razem piątym czy ósmym, albo i później, dopiero wówczas coś do nas dociera, coś, co nawet nazwać trudno, ale my wiemy, że tak miało być, a potem czytamy znowu, i znowu odkrywamy to coś, ale w innej tonacji, w innym kontekście, w innym życiu, które pożyczyliśmy na chwilę od kogoś innego, od tego, co napisał dla nas sto tysięcy słów, a my i tak mamy do niego pretensję, że to za mało, że stać go na więcej, że nie możemy żyć bez tych słów, których jeszcze nie napisał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *