290. Szekspir, to były czasy

290. Szekspir, to były czasy

Słyszałem o ‘Galaktyce Gutenberga’, któż by nie słyszał. Ale to dzięki dogłębnej recenzji Jacka Napory postanowiłem wreszcie przeczytać ten tekst. Już miałem książkę w koszyku, gdy coś mnie tknęło: przecież mam ‘Wybór pism’ McLuhana, może będę tam fragmenty ‘Galaktyki’? Sprawdziłem: wypiski z ‘Galaktyki’ zajmują w niej ponad sto stron, jedną trzecią książki. Zatem zacząłem czytać.

I już jestem u siebie, we własnej galaktyce tekstów, cytatów i nawiązań, które leżały odłogiem w kącie zapomnienia. Wracam tym sposobem do Montaigne’a, o którym McLuhan pisze:

Dał początek wielkiej rodzinie artystów, którzy tworzyli swoje autoportrety właśnie z ‘fotografii umysłu’, z ciągu wyodrębnionych, zatrzymanych w ruchu ułamków doświadczenia.

Wracam zatem do ‘Prób’ Montaigne’a, trzy tomy czekają na półce; zbyt dużo tu wielkich zdań, by je tak trzymać w zamknięciu.

Nieustannie gdzieś wracam. Bo niektóre teksty aż proszą się o ponowną lekturę, a inne wpraszają się do naszej prywatnej galaktyki tekstów jedynych, znamienitych. A parę dni temu wróciłem też do ‘Kozła ofiarnego’ Girarda i ‘W słońcu jaguara’ Calvino.

Wróciłem, bo stare teksty mają ten niepowtarzalny powab, sznyt, elegancję. Wróciłem do nich, bo niby stare nie wróci, ale jeśli dobrze się nad tym zastanowić, może wrócić na nasze skinienie. Każdy z nas zna przecież magiczne sztuczki, każdy po części jest Prosperem. Czas zatem wrócić do ‘Burzy’.

Szekspir. To były czasy.

Źródło cytatu: Wybór pism, Marshall McLuhan, Wyd. Artystyczne i Filmowe, 1975, s. 248

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *