Nie istnieje zły temat, jeśli warsztat pisarza nietuzinkowy. Czy można opisać tak ulotną kwestię jak przezroczystość? Jak najbardziej, jeśli imię twoje Marek, a nazwisko Bieńczyk. Nie twierdzę, że żaden inny autor czy żadna inna autorka nie napisaliby równie ekscytującej książki w zadanym temacie. Ale nie napisali, a Bieńczyk tak, i na tym polega różnica.
“Dlaczego przezroczystość, od najwcześniejszych lat? Skąd jej pragnienie wśród zabawek, zabaw i ulubionych gier, których precyzyjnie geometryczne zasady […] ograniczały pole widzenia do ściśle wymierzonych przestrzeni? Czy była po prostu marzeniem ucznia o dalekiej wyprawie, ucieczce ze szkoły, wielkiej przygodzie, żegludze po nieskończonym oceanie; przecież tam, za szybą, za oknem szkolnej klasy rysuje się niedostępny świat, w który kiedyś się wreszcie wkroczy?”
I tak na ponad trzystu stronach: przezroczystość rozpisana we wszystkich wariantach, tych uchwytnych, jak i tych ulotnych, niedosiężnych.
Jeśliby każdy autor, każda autorka, opisaliby w ten sposób po jednym drobnym szczególe, o którym zwykle nie myślimy, ale wiemy, że istnieje, powstałaby wielka epopeja rzeczywistości, zarówno tej namacalnej, jak i tej tylko przeczuwanej.
.
.
Źródło cytatu: Przezroczystość, Marek Bieńczyk, Wielka Litera, 2015, s. 24

Dodaj komentarz