569. Książki prawdziwe

569. Książki prawdziwe

Po przekroczeniu pewnego progu wtajemniczenia nie da się już czytać kiepskiej literatury, każdorazowa próba obniżenia lotów kończy się katastrofalnie, człowiek grzęźnie między niezbornymi słowami i woła o ratunek, a gdy przyjdzie wybrać nowość w księgarni, wzrokiem będzie szukał akceptacji księgarza: to doskonały wybór, nie będzie pan żałował, mówię panu, a że jeszcze nigdy nie zawiodłem się na jego rekomendacjach, wychodzę od niego z trzema tomami, które zapewne spełnią pokładane w nich nadzieje, bo on wie, że jeśli choć raz mnie zawiedzie, nigdy już do niego nie wrócę, a że jestem jedynym, który jeszcze kupuje u niego prawdziwe książki, jego praca straciłaby wszelki sens, bo musiałby zacząć żyć wyłącznie ze sprzedaży literatury kiepskiej, co mogłoby, rzecz jasna, skończyć się dla niego katastrofalnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *