406. Koncert słów

406. Koncert słów

Wyobraziłem sobie pomieszanie gatunków, sytuacji i stereotypów: pisarze na spotkaniach autorskich jak gwiazdy muzyki. Wyglądałoby to tak: oni czytają fragmenty swoich najlepszych tekstów, w przerwach oklaski, a na koniec bisy. Zero rozmów, zero komentarzy, brak prowadzących, tylko pisarz i jego teksty, pisarz i jego publiczność, jego wyznawcy, co znają na pamięć całą jego twórczość, wszystkie powieści, opowiadania lub wiersze; wieczór autorski jako koncert tekstów, niemal identycznie jak na koncercie muzycznym, tylko że bez muzyki, bez świateł, bez efektów specjalnych: pisarz, w półmroku, idealnie w całkowitej ciemności, a publiczność, ukryta gdzieś na sali, wsłuchana w każde jego słowo, jakby tylko słowa mogły rozjaśnić zarówno tę ciemność lokalną, jak i tę zlokalizowaną gdzieś tam w oddali, na zewnątrz, poza galaktyką ludzkich słów, przesądów i uprzedzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *