434. W słowach nadzieja

434. W słowach nadzieja

Pisząc kolejne setki zdań, które odkładają się warstwami na mojej psychice, popełniłem językowy błąd, przejęzyczenie, tworząc mimowolnie neologizm, ale z rodzaju: lepiej bym tego ujął, u z m y s ł o w n i ć brzmiał, mamy więc nowe słowo w polszczyźnie, mimo że jestem jego jedynym użytkownikiem, choć poprzez fakt jego upublicznienia istnieje szansa, że przyjmie się szerzej, zyska należną mu popularność, a ludzie pióra zobaczą w nim rozwiązanie ich odwiecznych problemów, bo oto okazuje się, że w jednym słowie można zmieścić wiele sensów, można skompresować w nim całą bibliotekę znaczeń, a skutkiem takiego zabiegu jest możliwość wyrażenia myśli w sposób inny niż dotychczas się praktykowało; być może, gdybyśmy popełniali więcej takich lapsusów, język ubogaciłby się w stopniu ekstremalnym, i moglibyśmy wreszcie wniknąć w rzeczywistość głębiej, docierając do warstw, które można odkryć tylko poprzez pionierskie narzędzia leksykalne, a to, co kryje się w tych warstwach, uzmysłowni nam, że błędy wzbogacają zmysłowość, jeśli nadać jej nowy wyraz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *