Gdybyśmy żyli w symulacji, życie byłoby grą: ktoś musiałby przegrać, aby ktoś inny mógł wygrać (chyba że byłaby to gra o sumie zerowej). Gdybyśmy żyli w symulacji, co chwilę wyskakiwałyby błędy w tym rozpikselowanym świecie (chyba że nadrzędny programista byłby z tych, co kod piszą samodzielnie, z tych, co migający kursor traktują jako obiekt kultu, z tych, co potrafią przewidzieć każdy ruch potencjalnego gracza). Gdybyśmy żyli w symulacji, literatura ukryta byłaby w dialogach (chyba że znalazłby się pisarz, który stosując oksymorony i inne paradoksy dezaktywowałby ukryte funkcje języka). Gdybyśmy żyli w symulacji, nikt by nie rozpoczynał każdego zdania w ten sam sposób.

Dodaj komentarz