Gdziekolwiek nie spojrzeć, tam mury, te rzeczywiste i te metaforyczne. Mury ciągnące się przez setki kilometrów, odgradzające w starożytności jeden naród od drugiego. Mury na obrzeżach średniowiecznych miast. Mury na zamkach i w fortecach. Wreszcie współczesne mury domostw, domów, posiadłości, willi i rezydencji. Im bardziej zasobna okolica i właściciel, tym solidniejszy mur. Gdziekolwiek nie spojrzeć, tam mury. Nawet z lotu ptaka widoczne są całe osiedla odgrodzone od reszty świata solidnym murem. Grodzimy się na potęgę.
Stoi to w sprzeczności ze spostrzeżeniami antropologów i historyków. Ich zdaniem, pierwsze sto pięćdziesiąt tysięcy lat człowieka to epoka dywergencji, epoka rozwidlania się ludzkich kultur. Natomiast ostatnie dziesięć tysięcy lat to epoka konwergencji, kiedy to kultury zaczęły się znów scalać, naśladować się wzajemnie i odzyskiwać kontakt. Powinniśmy się dalej integrować, łączyć, zbliżać kulturowo, a my grodzimy się na potęgę.
Współczesność jawi się jako wielki kulturowy tygiel. Wszystko miesza się z wszystkim, dawne trendy płynnie łączą się z najnowszymi. Trwa globalizacja, ujednolicanie, standaryzacja kulturowa, a mimo to grodzimy się na potęgę. Gdziekolwiek nie spojrzeć, tam mury, te rzeczywiste i te metaforyczne.
.
.
W nawiązaniu do książek:
Mury. Historia cywilizacji, David Frye, WAB, 2021, przekład Hanna Pustuła-Lewicka
Pionierzy. Powszechna historia eksploracji, Fernando Fernadez-Armesto, Aletheia, 2020, przekład Anna Kunicka

Dodaj komentarz