Zapomniani autorzy spełniają ważną rolę: gdyby nie oni, nie byłoby kogo odkrywać. Podoba mi się ten koncept. Geniusze, którzy przemknęli przez literacki firmament, mistrzowie pióra, którzy mogli zapisać się w annałach, ale nie skorzystali z okazji. Dziś nie do odnalezienia nawet w przypisach. Cała nadzieja w tych, którzy specjalizują się w wyszukiwaniu pism z wielkim potencjałem na świeży powiew zaprzeszłości. Istnieje jednak obawa, że niektórzy z nich nie ujawniają swoich odkryć, tylko publikują je pod własnym nazwiskiem. Tak rodzą się współczesne arcydzieła: przecież nie da się już napisać nic nowego, wszystko już było, żaden pisarz nie przyćmi już klasyków.

Dodaj komentarz