255. Historia na nowo

255. Historia na nowo

W świecie fragmentaryzacji i specjalizacji, jedynym wyjściem ewakuacyjnym jest uciekanie w generalizacje, uogólnienia. Szukanie za wszelką cenę tego, co to wszystko spaja, nadaje mu większy, jeśli nie jedyny sens. Stąd niebywała popularność niektórych publikacji, mających z założenia wyjaśnić naszą współczesność, i nie tylko. Na moich półkach zalegają dziesiątki tomów o tej tematyce. Czytam je namiętnie, a w trakcie ich czytania przez małą chwilę zdaje mi się, że ogarniam więcej i więcej, ale im dłużej czytam, moje wątpliwości narastają. Syzyf miałby co tu robić: faktów przybywa, ale przybywa też teorii wyjaśniających podłoże tych faktów, przybywa analiz, raportów i prognoz. Co gorsza, ich autorzy zaprzeczają sobie wzajemnie, prowadzą bitwy na idee, umocowani w politycznych i socjologicznych kontekstach. To tak, jakby chcieć wyjaśnić Wszechświat na podstawie ludzkości, która jest tylko jednym z miliardów jego elementów, trybikiem w wielkiej machinie czasoprzestrzeni.

Tekst powstał w nawiązaniu do publikacji “Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości”, która zdaniem krytyków i znawców rzuca nowe światło na dawne paradygmaty, ale zawiera też parę błędów, kilka nadinterpretacji. Czytam właśnie namiętnie, a w trakcie czytania przez małą chwilę zdaje mi się, że ogarniam całość.

.

.

.

“Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości”, D. Graeber, D. Wengrow, Zysk i s-ka, 2022, przekład Robert Filipowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *