“Same słowa, słowa pojedyncze, są słabe, bezbronne i bezradne. Aby żyć, potrzebują gwaru innych słów, dopiero ich współwystępowanie nadaje sens ich istnieniu, daje im siłę. Może dlatego właśnie czujemy do nich taką sympatię, ponieważ jesteśmy dokładnie tacy sami jak one – słabi?”
Wobec tego najsłabsze są jednowyrazowe zakazy i hasła. Nieco silniejsze haiku, a potem poezja i poematy. Wielkiej mocy nabierają jednak dopiero eseje, biografie i antologie. Jednakże spełnienie osiągalne jest tylko w dziennikach i powieściach. Tam słowa nie mogą uskarżać się na bezradność, tam toczy się wyniszczająca walka jak w grze o życie. Nadmiar znaczeń i dygresji eliminuje słowa bezbronne i słabe. Nie, żeby miały zniknąć, pozostają tylko na obrzeżach naszej czytelniczej świadomości. To, co zostaje w nas po lekturze, to właśnie silne frazy, które przedarły się do nas przez zasieki liter. Zostaje w nas poczucie doniosłości i spełnienia właśnie: oto znalazły się słowa, które potrafiły nas poruszyć, które dają nam siłę, by stawić czoła wyzwaniom. Wyzwaniom, których na próżno szukać w książkach.
Źródło cytatu: Milczenie i słowa, Krzysztof Filip Rudolf, słowo/obraz terytoria, 2024, s. 21

Dodaj komentarz