4. O powolnym dojrzewaniu bestsellerów

4. O powolnym dojrzewaniu bestsellerów

Nagła popularność niektórych książek, zwłaszcza tych zapomnianych lub uznawanych za przeciętne w chwili debiutu, zadziwia i prowokuje do rozmyślań. Stoner, wydany w 1965 roku, nie wzbudził szerszego zainteresowania w Stanach, sprzedając się w nakładzie kilku tysięcy egzemplarzy. 

Książkę przeczytałem z niejakim trudem – jest bezbarwna, chłodna i mocno depresyjna, a język i dialogi są zwyczajne, bez zgrabnych metafor, wręcz antyliterackie. Tym, co wydaje się utrzymywać uwagę czytelnika, jest jej rytm, pewien rodzaj transowości. Autor opowiada jednostkową historię niespełnienia, zawiedzionych aspiracji i zrujnowanych marzeń. Z marnym żywotem Stonera, tego małomiasteczkowego, niepozornego antybohatera, wykładowcy uniwersyteckiego, może identyfikować się, właśnie poprzez ową marność, zwyczajność i niespełnienie, niemal każdy czytelnik. Ale  żeby tak długo taka opowieść miała czekać na odkrycie?

Bo mnie najbardziej frapuje właśnie historia samej książki. Przeszukując internetowe archiwa, odnalazłem zdaje się klucz do rozwiązania tej zagadki. Okazuje się bowiem, że od samego początku Stoner był ceniony wśród środowiska literackiego, a z czasem mocno przez nie promowany przy niemal każdej okazji. Koniec końców rekomendacje pisarzy europejskich, m.in. Juliana Barnesa i Iana McEwana,  doprowadziły na początku XXI wieku do serii tłumaczeń, które szturmem podbiły europejskie listy bestsellerów. Książka była numerem jeden w wielu krajach Europy, osiągając ponad milionowy nakład. W Polsce doczekała się nawet dwóch tłumaczeń. Sukces niebywały, biorąc pod uwagę to, że Stoner przez ponad 50 lat pozostawał niemal całkowicie nieznany szerszemu gronu czytelników. 

Masters, kolega Stonera z uczelni, w kilku zdaniach tak charakteryzuje naszego bohatera: W normalnym świecie byłbyś wciąż o krok od chwili, kiedy wreszcie ci się uda, załamany faktem, że ta chwila nie nadchodzi. Jesteś więc wybrańcem losu, bo do wyższych rzeczy, chłopie, zostałeś stworzony; opatrzność, którą uwielbiam za jej poczucie humoru, nie dała światu cię pożreć, tu cię zainstalowała, wśród tobie podobnych.

Uniwersytet, a tym przypadku także literatura, jako azyl dla wybrańców, jako ucieczka od prawdziwego świata. Za cenę niezrozumienia, wyobcowania i nieustannego konfliktu z normalną, przyziemną rzeczywistością.

Źródło cytatu:  Stoner, John Williams, Wyd. Filtry, 2023, str. 39
Wydanie oryginalne – 1965. Tłumaczenie – Maciej Stroiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *