Po powrocie do domu z seansu Oppenheimera pierwszą czynnością, jaką wykonałem, było skierowanie się do mojej biblioteczki. Nurtowało mnie jedno, zasadnicze pytanie – czy mam na miejscu jakąkolwiek książkę, która opisuje projekt Manhattan lub chociaż w luźny sposób jest związana z tematem filmu. Po dosyć długich poszukiwaniach udało mi się taką pozycję odnaleźć. Była to książka zatytułowana Jaśniej niż tysiąc słońc , autorstwa Roberta Jungka. Autor opisuje w szczegółach cały, długi szereg odkryć naukowych, których kulminacja nastąpiła w latach 30. XX wieku. I znowuż, jedna informacja jest tu absolutnie zaskakująca, stanowiąc zaczątek teoretycznie możliwej, choć przerażającej w skutkach, historii alternatywnej. Otóż w 1932 roku James Chadwick odkrył neutron, kluczowy czynnik umożliwiający rozszczepienie atomu. Jednak, mimo prowadzonych w latach 1932-38 badań nad rozszczepieniem atomu, m.in. w Rzymie i Berlinie, żaden z badaczy nie zauważył, że to właśnie neutron jest odpowiedzialny za tę reakcję. Naukowcy, jak relacjonuje autor, nie dowierzali wskazaniom przyrządów. Dzięki temu, pisze Jungk – więc też i mężowie stanu nie dowiedzieli się, na szczęście, jak potężnymi środkami mogliby rozporządzać. Jakie następstwa pociągnęłoby ze sobą właściwe zrozumienie reakcji łańcuchowej w uranie, dokonane w Rzymie już w roku 1934? Czy Mussolini i Hitler zaczęliby pierwsi produkować bombę atomową?
Te pytania pozostają na szczęście bez odpowiedzi. Niemniej książka uświadamia nam, a zwłaszcza ten przytoczony epizod, jak niewiele brakowało, by historia potoczyła się w zupełnie innym kierunku. Z drugiej strony, zastanawiające, że niektóre książki muszą przeleżakować całe dekady na zapomnianych półkach, by jedno zdarzenie, jeden impuls sprawił, że nagle stają się najbardziej pożądaną lekturą pod słońcem.
Źródło cytatu: Jaśniej niż tysiąc słońc. Losy badaczy atomu, Robert Jungk, PIW, 1967, str. 49. Wydanie oryginalne – 1956. Tłumaczenie – Helena Kahanowa

Dodaj komentarz