422. Pod słońcem

422. Pod słońcem

Przychodzą wreszcie takie dni, gdy pisanie wydaje się najłatwiejszą czynnością pod słońcem, gdy myśli ubiegają natchnienie, a to, co powstaje w efekcie, w przypływie, nigdy już nie odpłynie, skoro zostało zapisane, notarialnie poświadczone, uwiecznione w czarno-białej pieczęci: litery obrysowują biel, a z uzyskanych tą drogą konturów wyłaniają się najpierw słowa, a potem znaczenia, jeszcze później całe historie, a gdy już naprawdę zacznie robić się późno, przychodzi czas na morał, na puentę, albo cokolwiek, co może je zastąpić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *