Czytamy bodajże nie dla treści, ale dla wrażeń, odczuć, tego wszystkiego, co konstytuuje nas jako ludzi, co odróżnia nas od wszystkich innych gatunków, które słów nie znają, alfabetów nie mają, czytać nie potrafią, i dzięki temu mamy możliwość poczytać o światach, które nie istnieją, ale dają nam złudzenie realności, a na straży tej realności stoją nasze zmysły, które przemieniają czytane słowa w odczuwanie słów, w doświadczanie ich istnienia, i być może dlatego niektóre słowa pachną, albo dźwięczą nam w głowach, ale niczym dżin ulatują z tekstów i postrzegamy je jako bezpieczne halucynacje, w których, jak przez mgłę, dopatrujemy się czegoś, co ucieka przed nami, co ucieka wszelkim definicjom.

Dodaj komentarz